Witaj Gościu! jeżeli widzisz ten dymek to znaczy że nie jesteś zarejestrowany/zalogowany. Kliknij by się zarejestrować. Rejestracja zajmie mniej niż 30 sekund, a dzięki niej zyskasz możliwość pobierania, komentowania oraz dodawania torrentów !



User:      Hasło:     

MENU


Kategorie


FACEBOOK


PROGRAMY


WspółPraca
Poradnik
KAN


ZAGŁOSUJ NA NAS


Torrent



Torrent: MILLENIUM - THE STUDIO ALBUMS 1999-2017 (2018) [CD8-EXIST (2008)] [WMA] [FALLEN ANGEL]
Dodał:  Fallen_Angel
Data: 19-06-2018
Rozmiar: 354.93 MB
Seed: 0
Peer: 0
Kondycja:
Zaloguj się aby pobrać


Kategoria:  Muzyka Polska

Zaakceptował: Nie wymagał akceptacji
Liczba pobrań: 2
Liczba komentarzy: 0
Ostatnia aktualizacja: 2018-06-19 16:31:11

OPIS:

...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...



Lider Millenium, Ryszard Kramarski może imponować kompletnym oddaniem swojej muzycznej niszy. Czy to poprzez lynxmusicowe działania co rusz dostarczające nowych artystów, parających się wcale niekomercyjnym graniem, czy wreszcie poprzez kolejne płyty swojego oczka w głowie – wspomnianego Millenium. Dodatkowo, przy tym drugim aspekcie swoich działań, niemalże zawsze otwarcie mówi o muzycznych inspiracjach, biegnących do wielkich tzw. progresywnego nurtu. W efekcie tegoż, otrzymujemy – uwaga to porównanie może was nieco zszokować – neoprogresywną i polską zarazem wersję… Iron Maiden. Spokojnie, nie o stylistykę tu chodzi. Żelazna Dziewica gra ciągle to samo a jednak każdy kolejny album jest wydarzeniem, a nie porażką. Zachowując pewien umiar i odpowiednie proporcje, z naszym Millenium jest podobnie. Krakowianie krążą wszak ciągle wokół tego samego neoprogresywnego jądra, a jednak trudno powiedzieć, żeby kiedykolwiek wypuścili ewidentnego knota. I na nic się zdadzą, utyskiwania krytykantów, że wszystko już słyszeli. Dlaczego? Bo czuć, że ta muzyka powstaje z pasji i autentycznej chęci tworzenia. To tak niewiele a zarazem… bardzo dużo.

„Exist” jest siódmym, regularnym albumem w dyskografii Millenium. Trzeba przyznać, że Kramarski świetnie przygotował podkład pod to wydawnictwo. W ciągu dwóch lat od ukazania się „Numbers And The Big Dreams Of Mr Sunders" pojawiły się: jedna składanka, dwie reedycje i wreszcie epka, sygnowane nazwą zespołu. Wspomniana epka „Three Brother’s Epilogue” będąca zwieńczeniem trzech wcześniej nagranych krążków, stała się doskonałą zapowiedzią recenzowanego albumu. Piętnastominutowy „Epilogue” mógłby spokojnie dołączyć do czterech, podobnie skonstruowanych rzeczy, pomieszczonych na najnowszym dziele grupy.

No to jaka jest ta płyta? Najlepsza w dorobku zespołu? Tego jeszcze nie wiem. Znam za to parę innych przymiotników, którymi postaram się ten album opisać. I ich jestem pewien. To z pewnością najambitniejsza, najbardziej dojrzała, przemyślana i najbardziej inteligentna rzecz jaką stworzył małopolski kwintet. Może nawet trudniejsza w odbiorze od wcześniejszych dokonań. Przyznam się szczerze, że mój pierwszy kontakt z tą muzyką nie był wcale usłany różami i nie opiewał w uniesienia oraz liczne zachwyty. Dziś już wiem, że to dobrze. Ten album potrzebuje czasu, żeby w pełni docenić jego złożoność oraz wielowarstwowość i nie poprzestać na wyłuskaniu kilku, jak zwykle pięknych, wygładzonych i rozmarzonych solówek Piotra Płonki.

53 minuty podzielone na cztery długie, ponad 10 - minutowe kompozycje. Niecała godzina zbierająca i podsumowująca wszystko to, co Millenium nagrało do tej pory. Rozpoznawalny wokal Galla, bogato wykorzystywane klawisze Kramarskiego, wyjątkowo długie, gitarowe popisy Płonki i gdzieś wysoko unoszący się, jak zawsze, nastrój zamyślenia, smutku, malowany ciekawą melodyczną figurą. W wypadku tej płyty, trudno jednak ograniczyć się li tylko do tej, dość lakonicznej, charakterystyki. Mamy bowiem tu sporo smaczków dodających muzyce Millenium nieco innego wymiaru. W inaugurującym całość „Embryo” pojawia się jakby rozmyta, wyjęta wręcz z filmu David Lyncha, gitara, niemalże klasycznie zagrane dźwięki pianina a na sam koniec najprawdziwszy kawałek… blues-rocka! W rozpoczętym bardzo syntetycznym rytmem i transową linią basu „Up & Down” pod koniec dostajemy popis Krzysztofa Wyrwy na warr guitar (to w połączeniu z innymi partiami instrumentów jeden z najlepszych momentów albumu!). Ciekawostką „Rat Race” jest cytat z… Millenium. Z pewnością świadomie panowie w pewnym momencie powracają do melodii z „Ecosong”. „Road To Infinity” zaskakuje z kolei czterominutowym fragmentem najprawdziwszej muzyki filmowej. Skojarzenie z Kayanisem, z którym drogi Kramarskiego ostatnimi czasy się zeszły, jak najbardziej jest na miejscu.

No i są jeszcze teksty. „Exist” jest koncept albumem o kolejnych etapach naszego życia. Dodam od siebie, że to spojrzenie na życie ma często bardzo gorzki, pełen rozczarowań, posmak („Życie jest rwącą rzeką, wędrówką przez ból, od kołyski po ostatni grób” – „Embryo”. Czuć, że autorzy liryków i konceptu – Ryszard Kramarski i Łukasz Gall nie są dwudziestolatkami i patrzą na świat z perspektywy sporego bagażu doświadczeń. Najmocniejszy i najbardziej przejmujący tekst słyszymy w „Road To Infinity”. To rzecz o schyłku naszego życia i ostatecznej śmierci - kompozycja, w której Gall śpiewa ”And what are You today? The frozen dusty grave…” . Wymowę tekstów mają podkreślać wsamplowane odgłosy bijącego serca, płaczącego dziecka czy kościelnych, pogrzebowych dzwonów.

Niebanalna to płyta przez duże „P”. I niech to krótkie zdanie posłuży za podsumowanie recenzji „Exist”.
(Mariusz Danielak)





Millenium — Exist [LP] (Dla zainteresowanych)

Powiedział Ryszard Kramarski, w niedawnym wywiadzie dla naszego serwisu, że słuchanie muzyki z winyli jest jak ceremonia. Święte słowa. Bo wiąże się chociażby z wykonywanymi z pietyzmem czynnościami je poprzedzającymi. Delikatnym wyjmowaniem czarnego krążka z koperty i z precyzyjnym go umieszczaniem na gramofonowym talerzu. Ech, jak to się ma do dzisiejszych paru kliknięć przy komputerowym ekranie… Dzięki winylowemu Exist lider Millenium spełnia swoje kolejne muzyczne marzenie – przenosi tworzone przez siebie od lat dźwięki na nośnik dla nich najbardziej odpowiedni. Na czarną płytę – symbol czasów, w których powstawały najważniejsze artrockowe dzieła, bez których pewnie nigdy Millenium by nie powstało.

Zostawmy ten sentymentalizm i przejdźmy do rzeczy. Exist jest pierwszym z serii zapowiadanych przez Lynx Music wznowień płyt Millenium w takim formacie. Czy warto po niego sięgnąć posiadając tradycyjną srebrną blaszkę? Dla miłośników trzeszczącej płyty to pytanie retoryczne. Dobre, klasyczne stereo oraz ciepły i głęboki dźwięk to walory, o których trudno nie wspomnieć. Nie tylko jednak to powinno zwabić potencjalnego słuchacza i konesera Millenijnych wydawnictw.

Oryginalny krążek, wydany już cztery lata temu, zawierał 53 minuty muzyki – zbyt dużo jak na możliwości winyla, mogącego ich pomieścić tylko 45. Kramarski musiał więc nieco odchudzić swoje dzieło (jak powiedział we wspomnianym już wywiadzie: ciężko będzie zorientować się, nawet największym fanom Millenium, co zostało na winylu zmienione), dzięki czemu do naszych rąk trafiają swoiste rarytasy – kompozycje w zmienionych nieco wersjach. Owe zmiany nie dotknęły praktycznie rozpoczynającego stronę B utworu Rat Race. Słyszymy je jednak już na samym początku kompozycji Embryo, któremu skrócono o prawie trzy kwadranse wstęp i w efekcie czego pierwsze gitarowe solo, w oryginale pojawiające się w połowie drugiej minuty, dostajemy znacznie wcześniej. Sam koniec numeru został wyciszony. W Up & Down zastosowano podobny zabieg, obcinając nieco popis Krzysztofa Wyrwy na warr guitar. Na zupełny koniec strony A dodano natomiast sygnał „linii życia”. Najbardziej kontrowersyjnego zabiegu doczekała się jednak kończąca całość i trwająca w oryginale ponad 15 minut kompozycja Road To Infinity. Kramarski zdecydował się ją skrócić o prawie pięć minut, rezygnując (fakt że bardzo zgrabnie) z pięknego i pomieszczonego w środku utworu, bardzo symfonicznego, ilustracyjno – filmowego fragmentu instrumentalnego. Kompozycja zyskała z pewnością na większej zwartości i dynamice, tracąc naturalny oddech i wyciszenie. Z drugiej strony urok tego jednego z najlepszych utworów w dyskografii Millenium wynikał między innymi z tego – jak dla mnie niezwykłego – pozbawionego rytmicznej perkusji wyciszenia. Cóż, winyl nie guma… Przy innym rozwiązaniu, ktoś ponarzekałby na brak którejś z gitarowych figur.

Pisząc o zmianach, nie można pominąć szaty graficznej. Wewnątrz rozkładanej koperty znajdziemy nie tylko teksty w języku angielskim i polskim (płyta jest koncept albumem o kolejnych etapach ludzkiego życia) ale też zdjęcie dwóch dłoni: „dziecięcej” i „dorosłej”. Fotografii drugiej z nich, w standardowej edycji pomieszczonej w plastykowym pudełku (którą akurat posiadam), nie doświadczymy.

To z pewnością jeden z najlepszych albumów Millenium zawierający wszystko to, co w jego muzyce istotne: długie wielowątkowe kompozycje ubrane w ciepłe melodie oraz gitarowe i klawiszowe popisy. W tej specjalnej, limitowanej edycji nabiera dodatkowo wyjątkowej, kolekcjonerskiej wartości.
(Mariusz Danielak)




1. Embryo   13:19
2. Up & Down   12:28
3. Rat Race   11:43
4. Road To Infinity   15:29




Bass, Bass Guitar [Warr Guitar] – Krzysztof Wyrwa
Drums – Tomasz Paśko
Guitar – Piotr Płonka
Keyboards, Acoustic Guitar [Acoustic Rythm Guitar] – Ryszard Kramarski
Vocals – Łukasz Gall
Vocals [Voice] – Ryszard Kramarski (tracks: 3)




http://www.youtube.com/watch?v=n33JWNe3ua0


POZWÓL POBRAĆ INNYM, NIE BĄDŹ ŚWINIĄ!!!



INITIAL SEEDING. SEED 14:30-23:00.
POLECAM!!!

START WIECZOREM...

DETALE TORRENTA:[ ]
Podziękowania,
 




Komentarze